Podczas zakupów zauważyłam na półce przyprawę do szarlotki Kamis ... tak trafiła do domu i ... czekała kilka miesięcy w szufladzie na sezon szarlotkowo-jabłecznikowy:) lub innymi słowy została zapomniana. Skład przyprawy to w 55% cynamon, resztę stanowią cukier, goździki, imbir i kardamon. Na ogół nie eksperymentuje z przepisami umieszczanymi na opakowaniach proszków do pieczenia itp, tym razem jednak przeczytałam przepis i pomyślałam, że może poskutkować naprawdę pyszną, miękką szarotką z dużą ilością masy jabłkowej. Wyszła naprawdę znakomite a aromatem cynamonu wypełniła całe mieszkanie:)


Składniki (na blachę 25 x 33 cm):

450 g mąki
300 g masła (ja użyłam margaryny do pieczenia)
150 g cukru pudru
2 żółtka
szczypta soli
1,5 kg kwaskowatych jabłek
150-200 g cukru (ilość jest uzależniona od tego jak bardzo kwaśne mamy jabłka)
80 g rodzynek (opcjonalnie, ja z nich zrezygnowałam)
1 łyżka tartej bułki
1/2 łyżeczki przyprawy do szarlotki KAMIS
cukier puder do posypania ciasta

Wykonanie:

Mąkę wymieszać z cukrem pudrem i szczyptą soli. Dodać masło (margarynę), żółtka i zagnieść ciasto. Podzielić na 2 części, uformować kulę, zawinąć w folię i wstawić do lodówki. Blachę wysmarować masłem/margaryną i posypać mąką ewentualnie wyłożyć papierem do pieczenia.  Po upływie 30 minut wyłożyć jedną część ciasta na blachę, ponakłuwać widelcem i piec 10 minut w piekarniku nagrzanym do 2000C. W tym czasie obrane jabłka zetrzeć na tarce o grubych oczkach i przesmażyć z cukrem (w oryginalnym przepisie jabłka były krojone na kawałki ja jednak wolę tarte). Do jabłek dodać przyprawę, rodzynki i wymieszać. Podpieczone ciasto posypać bułką tartą i wyłożyć na nie masę jabłkową. Na górę zetrzeć na tarce drugą część ciasta. Piec około 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180oC. Upieczoną i przestudzoną szarlotkę posypać cukrem pudrem.
Smacznego :)